niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 14 Sposób w jaki na nią patrzy...

Rozdział 14

Sposób w jaki na nią patrzy...






*Londyn*
*5 lipiec 2012*
*narracja 3-osobowa*


Nathalie weszła do mieszkania i zaczęła przygotowywać się do występu. Na dzisiejszy wieczór wybrała: białą sukienkę i białą torebkę oraz czarne buty na wysokim obcasie. Do tego zrobiła sobie mocny makijaż, a włosy ułożyła w tzw. artystyczny nieład. 

Zestaw z 2013-06-08
strój Lii



O 18.55 weszła do klubu i ruszyła w stronę stojącej przy barze Rose.

-Witaj Rose.- przywitała się.

-Cześć. Ślicznie wyglądasz.- odpowiedziała Mo.

-Dziękuję. 

-To co zaczynamy pomału. 

-Jasne.- przytaknęła i ruszyła na scenę rozglądając się za Harrym, który zawsze przychodził na jej występy, ale jednak dzisiaj go nie było. Trudno, pomyślała i weszła na podest. Wzięła mikrofon i zaczęła mówić:

-Witam was wszystkich. Bardzo cieszę się, że cały czas przychodzicie tutaj. Dzisiaj będą śpiewłane tylko piosenki Lany Del Rey. A więc, zaczynamy. Na początek piosenka Video games.- zaczęła śpiewać. Odpłynęła w dźwiękach tej piosenki. Gdy kończyła ją śpiewać do Mix'a wszedł Harry. Ucieszyła się. Bardzo go lubiła, a może coś więcej? Posłał jej uśmiech, który odwzajemniła. Podszedł pod scenę i cały czas przyglądał się Lii. on też coś do niej czuł. Tylko on był tego pewien, a ona się bała przyznać do uczucia. Skończyła śpiewać i zapowiedziała kolejną piosenkę:

-Dark Paradise.- zaczęła śpiewać, kołysząc się lekko. Harry cały czas się jej przyglądał, wyglądała prześlicznie. Ona czuła bez przerwy jego wzrok na sobie, ale nie krępowała się, wręcz przeciwnie. Lubiła sposób w jaki na nią patrzy. Jest on taki inny, bardziej czuły. 
Później zaczęła śpiewać Young and Beautiful. To także wyszło jej pięknie. Było to jej ulubiona piosenka Lany. Uwielbiała tekst, który był tak prawdziwy....



I've seen the world/ Widziałam świat.

Done it all, had my cake now./ Zrobiłam już wszystko, miałam swój 

deser

Diamonds, brilliant, and Bel-Air now./ Teraz mam diamenty, brylanty i 

Bel Air*.

Hot summer nights mid July./ Gorące letnie wieczory w połowie lipca.

When you and I were forever wild./ Kiedy ty i ja byliśmy zawsze dzicy.

The crazy days, the city lights./ Szalone dni, światła miasta.

The way you'd play with me like a child./ Sposób, w jaki bawiłeś się ze 

mną jak dziecko.





Will you still love me when I'm no longer young and beautiful?/ Czy 

nadal będziesz mnie kochał, kiedy nie będę już 

młoda i piękna?

Will you still love me when I got nothing but my aching soul?/ Czy nadal 

będziesz mnie kochał, gdy nie będę miała niczego prócz udręczonej 

duszy?

I know you will, / Wiem, że będziesz,

I know you will, /Wiem, że będziesz,

I know that you will /Wiem, że będziesz,

Will you still love me when I'm no longer beautiful?/ Czy nadal będziesz 

mnie kochał, kiedy nie będę już piękna?





I've seen the world, lit it up as my stage now./ Widziałam świat, 

rozjaśniłam go jak moją scenę.

Channeling angels in, the new age now./ Wprowadzam teraz anioły w 

nową erę.

Hot summer days, rock and roll./ Gorące letnie dni, rock and roll.

The way you'd play for me at your show./ Sposób, w jaki grałeś dla mnie

 podczas swojego występu.

And all the ways I got to know./ I wszystkie sposoby, na jakie przyszło

 mi poznać.

Your pretty face and electric soul./ Twoją piękną twarz i elektryzującą

 duszę.






Will you still love me when I'm no longer young and beautiful?/ Czy 

nadal będziesz mnie kochał, kiedy nie będę już młoda i piękna?

Will you still love me when I got nothing but my aching soul?/ Czy nadal

 będziesz mnie kochał, gdy nie będę miała niczego prócz udręczonej 

duszy?

I know you will, / Wiem, że będziesz,

I know you will, /Wiem, że będziesz,

I know that you will /Wiem, że będziesz,

Will you still love me when I'm no longer beautiful?/ Czy nadal będziesz

 mnie kochał, kiedy nie będę już piękna?





Dear lord when I get to heaven./ Panie, kiedy dostanę się do nieba.

Please let me bring my man./ Pozwól mi wziąć ze sobą mojego faceta.

When he comes tell me that you let him in./ Kiedy on przyjdzie, powiedz 

mi, że go wpuścisz.

Father tell me if you can./ Ojcze, powiedz mi, czy możesz to zrobić.




Oh that grace, oh that body./ Och, ten wdzięk! Och, to ciało...

Oh that face makes me wanna party./ Och, ta twarz sprawia, że chcę się

 bawić.

He's my sun, he makes me shine like diamonds./ On jest moim słońcem,

 on sprawia, że błyszczę jak diamenty!




Will you still love me when I'm no longer young and beautiful?/ Czy 

nadal będziesz mnie kochał, kiedy nie będę już młoda i piękna?

Will you still love me when I got nothing but my aching soul?/ Czy nadal 

będziesz mnie kochał, gdy nie będę miała niczego prócz udręczonej 

duszy?

I know you will, / Wiem, że będziesz,

I know you will, /Wiem, że będziesz,

I know that you will /Wiem, że będziesz,

Will you still love me when I'm no longer beautiful?/ Czy nadal będziesz

mnie kochał, kiedy nie będę już piękna?

Will you still love me when I'm no longer beautiful?/ Czy nadal będziesz 

mnie kochał, kiedy nie będę już piękna?

Will you still love me when I'm not young and beautiful?/  Czy nadal 

będziesz mnie kochał, kiedy nie będę już młoda i piękna?




Po skończonej piosence ukłoniła się i zeszła za sceny, gdzie zaraz czekał na nią Harry.

-Cześć Lio.- przywitał się swoim zachrypniętym głosem.

-Cześć Harry.- odpowiedziała.- Co tu robisz?- dodała po chwili.

-Porywam Cię.- powiedział tajemniczo i złapał Lię za rękę i wyprowadził ją na zewnątrz budynku.

-Ej, Harry co ty robisz?- spytała zaskoczona Nathalie.

-Niespodzianka.

-Nienawidzę niespodzianek.

-To mam nadzieję, że tą polubisz.- odpowiedział.

-Ja nigdzie nie idę.-zaprotestowała.

-Jedziesz.

-Nie, ja nigdzie nie jadę.

-Ufasz mi?- spytał odwracając się do niej tak, aby spojrzała mu w oczy. To był chwyt poniżej pasa. Uwielbiała patrzyć w jego zielone tęczówki. Tym razem też tak było. Zatonęła.

-Ufam.- odpowiedziała jakby była w amoku, a jego oczy jeszcze bardziej się zaświeciły. 

-To dobrze, bo ja tobie też. A teraz chodź.- odpowiedział z uśmiechem.

-Ten jeden raz.

-A ja mam nadzieję, że po dzisiejszym wieczorze będzie więcej takich niespodzianek.- dodał.

-Ale o czym ty mówisz?- spytała zdezorientowana.

-Wszystko w swoim czasie moja droga.- powiedział i na tym skończyła się już ich wymiana zdań. Jechali w ciszy przez około 20 minut, kiedy to samochód zatrzymał się po jakimś wieżowcem  a Harry wysiadł z auta i poszedł otworzyć drzwi swojej towarzyszce. 

-Proszę bardzo moja księżniczko.

-Dziękuję mój księciu.- zaśmiała się.

-Ślicznie wyglądasz.

-Dziękuję, ty też niczego sobie.- wyszczerzyła się.-Co my tu robimy?

-Zobaczysz.

-Ależ dzisiaj tajemniczy.- skomentowała.

-Ja tylko dzisiaj, a ty zawsze.

-Ja? No coś ty.

-Dobrze, chodź już.- powiedział i ruszyli w stronę budynku. Weszli do windy, a Styles nacisnął przycisk wskazujący ostatnie piętro. Jechali w ciszy. Lia patrzyła się pusto w przestrzeń przed sobą, a Harry patrzył się natomiast na Lię. Gdy wysiedli z windy Harry zawiązał Lii oczy skrawkiem czarnego materiału, trochę protestowała, ale w końcu się poddała.

-Harry, czy ty na serio oszalałeś? Jak ja mam wejść po tych schodach z zawiązanymi oczami i jeszcze na takim wysokim obcasie. Chcesz mnie dzisiaj zabić, dobrze rozumiem? 


-Ależ skąd- zaprotestował.- Zaniosę Cię,


-Co? Nie. To ja się jednak jakoś tam wdrapię.


-Nie ma mowy. Nie marudź.


-Ale...


-Powiedziałam, że cię zaniosę to tak zrobię.- przerwał jej Styles podnosząc ją i wchodząc z nią po schodach.


-Ale jesteś leciutka.- dodał.


-To mam zrozumieć jako komplement?- zaśmiała się,


-No oczywiście.- odpowiedział stawiając ją na podłodze.- Jesteśmy.


-Mogę już zdjąć tą opaskę?-spytała.


-Nie, jeszcze chwila.- powiedział i ujął jej dłoń w swoją dłoń i podprowadził kawałek do przodu.- No, teraz ci mogą odsłonić oczy. Gotowa?


-No pewnie, odkąd mi ją tylko założyłeś.- zaśmiała się, a on zdjął jej opaskę.


-Wow! Pięknie...- zachwycała się cudownym widokiem na panoramę Londynu i prześlicznie przygotowany piknik.


-Wiedziałem, że Ci się spodoba.


-Och, a dla kogo to przygotowałeś? Ta osoba musi być naprawdę wyjątkowa, bo naprawdę dużo wysiłku musiałeś włożyć, aby przygotować coś tak pięknego.


-Żebyś wiedziała, że jest wyjątkowa.


-Zakochałeś się.- stwierdziła, doskonale ukrywając swój smutek.- Jak się nazywa twoja wybranka?


-Lia Willimason.


-Aha.- przytaknęła cicho i smutnie- Ej, zaraz, zaraz to ja się tak nazywam.-powiedziała zdziwiona.


-Tak, ty się tak nazywasz.-potwierdził.


-Czyli... czyli, że ty mnie....


-Tak, Lia ja cię kocham.- powiedział patrząc jej prosto w oczy, po czym ją pocałował, a ona odwzajemniła pocałunek.Ta magiczna chwila trwała naprawdę dłuuugooo, ale przerwała ją Nathalie.


-Zrozumiem, jak nie odwzajemniasz moich uczuć. Naprawdę.- dodał smutno Harry.


-Nie, nie. To nie o to chodzi. Jesteś tego pewny?


-Ale czego?


-Tego, że mnie kochasz.


-Oczywiście! Nigdy nie byłem bardziej niczego pewny. Jesteś tą jedyną.- powiedział patrząc jej prosto w oczy, które miały niesamowitą barwę. Jej czarne jak smoła tęczówki teraz błyszczały od światła Księżyca oraz od radości, szczęścia i miłości....


-Ja... ja też Cię kocham Harry.- powiedziała będąc pewna tego w 100%, nawet w 1000%. Wiedziała, że to z nim chciała się zestarzeć, jeżeli tylko choroba jej na to pozwoli.


-To dobrze.- powiedział, po czym znów ją pocałował biorąc na ręce i kręcąc się z nią w kółko. Po jakiś 20 minutach rozkoszowania się sobą usiedli na kocu. Harry położył się na plechach, a Lia oparła głowę o jego klatkę piersiową.


-Słyszysz?- zapytał.


-Co?


-Moje serce, które bije tylko dla ciebie.


-Tak.- odpowiedziała wtulając się mocniej w niego. On objął ją ramieniem i razem patrzyli w gwiazdy. 




-Patrz!Spadająca gwiazda- krzyknęła Lia, wskazując na niebo- Pomyśl życzenie.

-Nie muszę.

-Czego?

-Przecież stoisz obok.

-Oj, Styles, Styles. Chyba minąłeś się z powołaniem. Zamiast dawać koncerty powinieneś pisać poezję miłosną.- zaśmiałam się a on ze mną.

-Mógłbym tak tkwić wieczność.

-Ja też, ale niestety tak nie możemy.

-Dlaczego?

-Bo wieczność jest bardzo długa, a ty tyle ze mną nie wytrzymasz.

-Wytrzymam wieczność, a nawet jeszcze dłużej...

-Uważaj na słowa.

-Uważam, mówię to co czuję.- powiedział przytulając ją mocno i całując, lecz po chwili odchylił głowę i patrząc jej w oczy zapytał:

-To... Lia czy zostaniesz moją dziewczyną?

-A chcesz?- spytała.

-Niczego bardziej nie pragnę.- powiedział a ona wbiła się w jego usta.

-Czyli tak?-spytał niepewny odpowiedzi.

-NO oczywiście głuptasie.- zaśmiała się.- Nie mówię każdemu Kocham Cię. Właściwie to pierwszy raz tak powiedziałam do chłopaka.

-Naprawdę?- spytał zaskoczony.

-Naprawdę. Dla mnie słowa są bardzo ważne. Niczego nie rzucam na wiatr. Jak coś mówię to mówię szczerze i jestem tego pewna. Czasem słowa ranią bardziej niż czyny. 

-Uwielbiam Cię.

-Ja ciebie też.- powiedziała, a później Harry zaczął delikatnie muskać jej usta. Po chwili odchylił głowę i powiedział:

-Ja będę.

-Co będziesz?- spytała zaskoczona Lia.

-Będę kochać Cię zawsze.- odpowiedział, a po chwili zaczął śpiewać.- Will you still love me when I'm no longer young and beautiful?/ Czy 

nadal będziesz mnie kochał, kiedy nie będę już młoda i piękna?

Will you still love me when I got nothing but my aching soul?/ Czy nadal 

będziesz mnie kochał, gdy nie będę miała niczego prócz udręczonej 

duszy?

I know you will, / Wiem, że będziesz,

I know you will, /Wiem, że będziesz,

I know that you will /Wiem, że będziesz,

Will you still love me when I'm no longer beautiful?/ Czy nadal będziesz

mnie kochał, kiedy nie będę już piękna?


-Ja też.- wyszeptała cicho Nathalie smutnym głosem. Nie wiedziała czy w ogóle będzie mogła się zestarzeć. Teraz tak bardzo bała się śmierci i rozstania z Harrym....

-Kochanie?- zaczął Hazza.

-Hmmm?

-Zbieramy się już? Jest już druga w nocy?

-Druga? To chodźmy.

-To zbieraj się.- wstał i podał jej rękę, a potem razem ruszyli ku wyjściu. Harry odwiózł Lię do domu i odprowadził pod same drzwi czule się z nią żegnając.

-Do zobaczenie mój skarbie.-pożegnał się.

-Pa.- odpowiedziała i zniknęła za drzwiami mieszkania a Harry pojechał do swojego domu.


*perspektywa Harry'ego*

Odwiozłem swojego skarba i sam wróciłem do domu. Jak ja ją kocham. Cieszę się, że ona odwzajemnia moje uczucia. Wiem, że to ta jedyna. Nie mogę jej teraz stracić. nie mogę.

Wszedłem do domu i od razu na "dzień dobry" zostałem zasypany masą pytań od chłopaków.

-Coś ty taki wesolutki?- spytał Lou.

-Bo tak.

-Gdzie tak długo byłeś? Jutro mamy wywiad o 9.- zrzędził Liam.

-Byłem z...

-Harry się zakochał.- wykrzyczał Niall.

-Kto to jest? Czarna kocica czy ponętna blondynka? Czy może ruda lisica?- zaśmiał się Zayn, a z nim reszta chłopaków.

-Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie trafiłeś. Ale powiem wam, że ja znacie.

-Znamy? No to teraz musisz nam powiedzieć.- błagał Louis.

-Nie!-zaprotestowałem

-Proszę.- odezwał się Niall robiąc minę kota ze Shreka. 

-No dobra.

-Więc...?

-Lia.

-Lia? Ta słodka szatynka o ciemnych oczach i zniewalającym uśmiechu z fajnym charakterkiem, która chodzi na warsztaty taneczne?- zapytał Lou.

-Tak, to ona.

-Uuu, niezła sztuka.- podsumował Zayn.

-Ty masz swoją Rose, a od mojej Lii się odwal!

-Twojej? Już zadziałałeś?

-Ja ją kocham.- powiedziałem i ruszyłem pędem na górę. Miałem dość ciągłych pytań chłopaków. Niech oni zajmą się sobą, a nie wtrącają się w moje prywatne sprawy.


C.D.N.




Witajcie kochani!

Mamy rozdział 14 i pierwszą parę: Harry+ Nathalie.

Ah, w następnych rozdziałach połączę kogoś znowu (dawno nie było Patricii i Nialla, co wy na to)

Jak się wam podoba?

Pozdrawiam

Dija;)


Mój tt: https://twitter.com/Dija_comeon



czwartek, 4 lipca 2013

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 13 Ja jestem twoim fanem odkąd po raz pierwszy Cię ujrzałem

Rozdział 13

Ja już byłem twoim fanem, gdy po raz pierwszy Cię ujrzałem w klubie.


*Londyn*
*6 lipiec 2012*
*perspektywa Lii*


Siedzę właśnie w czarnej taksówce, typowej dla Londynu i wracam prosto z zajęć, które nie odbyłyby się chyba normalnie, gdybym nie pokłóciła się z Ritą. Ta dziewucha jest jakaś nienormalna. Cały czas się popisuje, chwiali swoimi umiejętnościami (choć wcale nie są rewelacyjne), wymądrza. Robi wszystko to czego tak cholernie nie znoszę. Ale mniejsza z tym. Skończyłam pracę i teraz mam czas wolny, który postanowiłam spędzić uwaga na.... zakupach. Tak, ja. Antyfan zakupów, osoba nienawidząca długiej wędrówki po sklepach idzie na zakupy. Ale tylko takie małe. Postanowiłam kupić sobie coś fajnego na to spotkanie z chłopakami, na które ku mojemu zaskoczeniu zaprosił mnie mój nielubiący brat, który nie wie, że jest moim bratem. Pomieszałam, ale to prawda. 

Wysiadłam z auta, wcześniej płacąc taksówkarzowi za kurs pod ogromną galerię handlową. Teraz dopiero sobie uświadomiłam sobie co najlepszego wymyśliła. Sama zdałam się na katorgę, ale chciałam wyglądać ładnie, ponieważ:

1. Będzie tam Harry.

2. Występuje w klubie, jak zawsze z resztą.

3. Przyjdą dziewczyny chłopaków.


Weszłam do budynku galerii i zaczęłam przemierzać sklepy. Po 2 godzinach takiej wędrówki miałam zakupiony już strój na dzisiejszy wieczór. Zestaw ten składał się białej koszuli, czarnej spódniczki i jeansowej kurtki oraz beżowych botków i torebki.

Zestaw z 2013-04-02, składający się m.in. z: Kurtka H&M, Botki Topshop, Czapka Ann Christine

Znowu jechałam taksówką, która po 20 minutach zaparkowała pod moją kamienicą. Wybiegłam do środka i od razu popędziłam do Patricii. Zapukałam nerwowo do drzwi, ponieważ zostało mi zaledwie 1,5 godziny do występu, a byłam w proszku. Po chwili mi otworzyła.

-Hej. Co tam?- zapytała, jak zawsze uśmiechnięta.

-Cześć. Dziś bądź w klubie o 19, później jedziemy do chłopaków z zespołu. Ładnie się ubierz, będzie Niall, który nie może się doczekać spotkania z tobą.- wycedziłam.

-Co? - spytała z miną WTF?

-To co słyszałaś. Chcę cię widzieć o 18.30 pod kamienicą.

-Niech ci będzie.- powiedziała, a ja posłałam jej przyjacielski uśmiech i ruszyłam się przygotować.


O 18.30 razem z Cią ruszyłyśmy taksówką do klubu. Dziesięć minut przed 19 byłyśmy już w klubie. Weszłyśmy do środka i od razu rzucił mi się w oczy stolik przy którym siedział cały zespół One Direction i Rose. Podeszłyśmy do nich i się przywitałyśmy:

-Cześć!- powiedziałyśmy równocześnie no co oni odpowiedzieli chórkiem:

-Hej!

-Jednak przyszliście.- stwierdziłam. 

-Nie moglibyśmy inaczej. Musieliśmy usłyszeć jak śpiewasz.- powiedział Louis.

-Mam nadzieję, że będziesz rapować i może zagrasz na gitarze, perkusji i fortepianie.- rozmarzył się Niall.

-I co jeszcze? Może w między czasie zrobię frytki.- zaśmiałam się, a reszta ze mną.

-Fajnie by było.- dodał Niall.

-Lia leć już. Prawie 19.- pośpieszyła mnie Rose, na co skinęłam głową i ruszyłam na scenę. Widziałam kątem oka jak Cia siada obok Blondaska i uśmiechają się do siebie słodko. 

Weszłam na scenę i przywitałam się z "publicznością".

-Witajcie! Zaczynamy. Na początek Birdy- Skinny Love.- powiedziałam zasiadając do fortepianu i po chwili zaczęłam śpiewać tą balladę. Następna była piosenka Nicki Minaj- Pound The Alarm. Śpiewając to spojrzałam na chłopaków, którzy patrzyli na mnie zdziwionym wzrokiem. Co? Myśleli, że kłamię mówiąc, że umiem rapować. Później zaśpiewałam Ain't No Other Man- Christiany Aguilery.
Po skończonym występie ukłoniłam się, podziękowałam i zbiegłam ze sceny kierując się do chłopaków.

-No dziewczyno masz talent!- odezwał się Liam, co wciąż mnie dziwi, bo na początku naszej nowej znajomości nie tryskał do mnie przyjaźnią. Ale w ostatnim czasie się zmienił, albo to tylko cisza przed burzą.

-Taaak, jesteś niesamowita.- dodał Zayn.

-Nie prawda, nie przesadzajcie.

-Nie przesadzamy, to prawda.- oznajmił Harry.

-Właśnie. Jestem twoim fanem.- powiedział Niall posyłając mi uśmiech.

-No to teraz mnie rozwaliłeś.- zaśmiałam się.

-To co zbieramy się?- zapytał Louis.

-Tak!- zgodziliśmy się wszyscy, po czym cała nasza 8 wpakowała się do mini vana chłopaków i pojechaliśmy do ich domu. Całą drogę przegadaliśmy i bez przerwy się wygłupialiśmy. Jednak cały czas czułam na sobie wzrok Harrego, co mi WOGÓLE nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Podobnie było też z Patricią, na którą patrzył się bez przerwy Niall oraz z Rose, na której wzrok skupił przytulający ją Zayn. Z resztą nic dziwnego, w końcu są parą. Ach... tak słodko razem wyglądają. Chciałabym też tak, ale z Harrym. Marzenia....

Po jakiejś 30- minutowej drodze zaparkowaliśmy pod domem zespołu i wszyscy udaliśmy się do środka. Usadowiliśmy się na kanapach i zaczęliśmy rozmawiać, czekając przy tym na dziewczynę Liam'a i Louisa. Nie mogłam się doczekać spotkania z wybranką mojego brata. Jestem ciekawa jaka ona jest... Ale jestem pewna, że Liam ją kocha. Zawsze taki był. Nigdy nie wiązał się z byle kim, podobnie jak ja. Jakbyśmy to mieli we krwi...

Po 15 minutach rozległ się donośny dźwięk dzwonka do drzwi, co oznaczało, że zaraz poznam wybranki moich kolegów mojego znajomego i brata. Jako pierwsi z pokoju wybiegł Louis, a za nim poleciał Liam. Musieli się przecież wyjątkowo przywitać.

Po chwili do pokoju, gdzie była cała reszta wszedł Louis obejmując śliczną brunetkę z falowanymi włosami.. Która przywitała się najpierw z resztą zespołu i Rose, a potem podeszła do nas i się przedstawiła:

-Cześć! Jestem Eleanor Calder, dziewczyna Louisa.

-Miło mi cię poznać, jestem Nathalie Williamson.- przedstawiłam się.

-Mi również.- odpowiedziała i podeszła do Cii.

Po chwili przyszli również Liam ze swoją dziewczyną, która miała prześliczne kręcone brąz włosy. Śliczna. Mój brat to ma jednak gust. Ona podobnie jak Eleanor przywitała się z resztą, a później podeszła do nas:

-Cześć! Jestem Danielle, dziewczyna Liam'a.

-Hej, ja jestem Nathalie.

-Miło mi cię poznać.- powiedziała.

-Mi również.- odpowiedziałam posyłając jej uśmiech, który odwzajemniła i przedstawiła się Patricii, po czym usiadła obok Liam'a i wszyscy zaczęliśmy znowu rozmawiać.

Teraz podobnie jak w samochodzie, czułam na sobie wzrok Harrego. Czego on się tak na mnie patrzy? Nie mam pojęcia. Może ja też się mu podobam? Nie wiem. Po jakieś godzinie Louis wyskoczył z pewną propozycją:

-Ej, a może skoczę do sklepu po browar?

-Ja jestem za.- krzyknęli chłopcy.

-Dobra, to jadę. Ktoś coś chce jeszcze?

-Hmm, Louis kupiłbyś jeszcze The Times?- zapytała Danielle.

-Jasne.- powiedział i już go nie było.


Ja to mam tylko nadzieję, że ten wywiad ze mną nie ukazał się w dzisiejszym wydaniu. Oby!!!!
Bo głupio by mi było, gdyby wszyscy tu zebrania tyle się o mnie dowiedzieli.
Ale teraz tylko pozostało mi zamartwianie się dopóki nie wróci Pasiaty i wszystko się wydarzy.
Podczas, gdy go nie było oglądaliśmy jakiś film, na którym kompletnie się nie skupiłam i jedliśmy przekąski przygotowane przez naszego Głodomorka. Po około 30 minutach wrócił Lou z zakupami.
Teraz wszystko się okaże.

-Kto pije?- spytał.

-Ja.- powiedzieli równocześnie Harry, Niall i, Zayn.

-A dziewczyny? Lia?- wskazał na mnie.

-Ja..- zawahałam się, spoglądając na Mo, która pokiwała przecząco głową, wiedziałam, że raczej nie powinnam spożywać alkoholu, ponieważ moja choroba wymagała też ode mnie zdrowej diety- Nie, dzięki. Nie mogę.- powiedziałam w końcu, chociaż miałam ogromną ochotę się napić. Nie zdziwili się moją odpowiedzią, jednak z ich wyrazu twarzy łatwo można było wyczytać, że się zastanawiają dlaczego nie mogę pić, ale nikt nie pytał. Całe szczęście.

-Patricia?

-A co mi tam. Napiję się.- odrzekła ochoczo biorąc butelkę.

-A ty Rose? El? Danielle?

-Nie, dzięki.- odparły zgodnie we trzy.

-Louis a masz może tą gazetę?- spytała dziewczyna Liam'a.

-Tak, jasne.- odparł Lou podając jej, a ona od razu zaczęła nerwowo przeglądać The Times.

-Czego ty tak szukasz w tej gazecie?- spytał Louis.

-Artykułu z taką świetną tancerką, która zdobyła pierwsze miejsce na Mistrzostwach Świata w jazzie.- odpowiedziała, a ja z Patrcią wymieniłam tylko porozumiewawcze spojrzenia.

-Znasz ją?- spytała El.

-Nie, ale chcę ją poznać.- odpowiedziała Dan, a ja pomyślałam To już poznałaś. Wszyscy rozmawialiśmy. Ja na przykład byłam pochłonięta rozmową z Harrym, gdy nagle Danielle krzyknęła:

-O MÓJ BOŻĘ!!! Nie wierzę.- po czym spoglądała to na mnie to na gazetę i tak w kółko. No to pięknie. Po chwili zapytała:

-Czy wy wiecie kto z nami jest?

-No takk.- odparli chłopacy zdezorientowani.

-No chyba nie, ale zaraz się dowiecie..- powiedziała i  zaczęła czytać artykuł:


Dziewczyna, która po mimo swojego młodego wieku osiągnęła już tak wiele.
Osiemnastolatka, która w wieku dziesięciu lat wiedziała co chce robić w życiu.
Młoda brunetka określająca taniec swoim życiem w tym roku zdobyła Mistrzostwo Świata w tańcu jazz'owym. Rozchwytywana w świecie tańca Nathalie Williamson udzieliła nam wywiadu.

Wszyscy oprócz Danielle, która czytała właśnie wywiad ze mną; spoglądali na mnie z niedowierzeniem. Posłałam im tylko wymowne spojrzenie i popatrzyłam się na Dan, która czytała krótkie podsumowanie tego artykułu.

Niezwykle mądra i utalentowana. Mająca niepowtarzalne spostrzeganie otaczającego nas świata tancerka jest też bardzo pomocna. Jest kilka miejsc, gdzie możecie państwo zobaczyć ją podczas pracy.

Codziennie w klubie Mix o godzinie 19 odbywa się charytatywny koncert, gdzie nasza cudowna Nathalie śpiewa, gra na instrumentach oraz tańczy.

A jeżeli chce ktoś zaczerpnąć kilka porad i uczyć się lub doskonalić się w tańcu pod okiem naszej mistrzyni zapraszamy na warsztaty do London Contemporary Dance School w piątki i soboty o godzinie 7.

Dziękujemy za udzielenie wywiadu Nathalie i życzymy jej serdecznie dalszych sukcesów w życiu.
Jesteśmy z tobą.

                                                                                                                      Zespół The Times


- Jakie to piękne.- podsumowała El.

-No nie wierzę. Jaki ja jestem głupi.- zawył Louis.

-Ale my to wszystko wiemy Lou.- zażartował Harry, a Louis zmroził go spojrzeniem.

-Nie o to mi chodzi. Jak się wygłupiłem proponując Lii naukę tańca, gdy mówiła, że idzie na warsztaty.

-Ale Louis, nic się nie stało. Ja podziwiam twoje nie spotykane umiejętności taneczne i nie żartowałam, gdy mówiłam, że kiedyś skorzystam z twoich lekcji.- powiedziałam całkiem poważnie, ale gdy reszta wybuchnęła śmiechem ja również nie mogłam się powstrzymać i po chwili również się śmiałam. Po jakiś 5 minutach głupawki uspokoiliśmy się zaczęli mi składać gratulację:

-Uwielbiam Cię. Gratulacje.- powiedziała Dan.

-Jak już mówiłem wcześniej jestem twoim fanem.- odparł Niall.

-Gratuluję, nie spodziewałem się, że poznam kogoś takiego jak ty.- powiedział Lou, a ja zaczęłam się śmiać. Wszyscy mi składali gratulacje podobne do tych, ale jedne się różniły i to znacznie. Byłam wtedy w kuchni i czekałam aż popcorn usmaży się do końca, gdy ktoś nagle dotknął mnie za ramię tak, że odwróciłam się od razu w stronę przybysza i ujrzawszy zielone tęczówki mojego Anioła uśmiechnęłam się do niego, a on z lekką chrypą powiedział:

-Ja jestem twoim fanem odkąd po raz pierwszy Cię ujrzałem. Jesteś wyjątkowa.- stałam zszokowana i wpatrywałam się głupio w przestrzeń przed sobą, którą przed chwilą zajmował Harry. Teraz kierował się do drzwi i rzucił tylko krótko "Muszę coś załatwić"i wyszedł. A ja stałam nadal oparta o blat kuchenny sparaliżowana słowami wypowiedzianymi przez Harrego. Szkoda tylko, że nie zdążyłam mu nic powiedzieć...

Dopiero dźwięk mikrofalówki oznajmujący, że popcorn jest gotowy przywrócił mnie do świata żywych. Postanowiłam tak jakby nigdy nic iść tam i udawać, że nic się nie stało. Byłam świetną aktorką więc nikt nie zauważył, że cały czas prowadzę w głowie zawziętą konwersację, kłócąc się sama ze sobą o swoją głupotę, nie słuchając pozostałych. Byłam tam obecna ciałem, ale nie duchem.





Około godziny 2 w nocy wróciłam z Patricią do domu taksówką. Zaprowadziłam ją totalnie zalaną w trupa do swojej sypialni, a sama położyłam się w salonie na kanapie od razu zapadając u błogi sen.

No i kto mi się śnił? Kto?
Mój Anioł, oczywiście.



Cześć kochani!

Prosiliście żeby dodawać więc dodałam. 

A więc...

Jak się wam podoba rozdział?

Mi tak średnio, nie wyszedł mi bardzo ten artykuł, no ale trudno.

Proszę o waszą szczerą opinię.

Pozdrawiam

Dija;)