środa, 22 maja 2013

Rozdział 5 Najpiękniejsze dni to takie, w których jesteśmy bezgranicznie szczęśliwi, nie wiedząc z jakiego powodu... ;)


UWAGA! Ten rozdział dedykuję Anonimkowi, dzięki 

któremu nie zawiesiłam jeszcze tego bloga i wiem, że

 nie piszę tego sama dla siebie. Dziękuję Ci.!!!

Dija;)



Rozdział 5 
Najpiękniejsze dni to takie, w których jesteśmy bezgranicznie szczęśliwi, nie wiedząc z jakiego powodu... ;)

muzyka:


*Londyn*
*3 lipiec 2012- środa*
*narracja 3-osobowa*


Jest ciepły lipcowy ranek i za oknem 35 stopni i pełno ludzi, którzy gdzieś się spieszą. Lia natomiast jeszcze smacznie spała, jednak chyba jeszcze nie długo. Po chwili telefon Lii zaczął dzwonić. Pierwszego połączenia nie odebrała, bo po prostu "nie usłyszała''. Jednak na jednym telefonie się nie zakończyło, po chwili były kolejne i Nathalia była zmuszona je odebrać. Otworzyła oczy i skierowała się w stronę szafki, na której znajdował się telefon.

- K**wa! Kto śmie mnie budzić w nocy!- krzyknęła, po czym spojrzała na wyświetlacz, gdzie widniał napis 10 nieodebranych połączeń od Patricia oraz 6 nieodebranych połączeń od Rose. Lia nie wiedziała o co im chodzi, po co tyle razy dzwonią. Miała już do nich oddzwaniać, kiedy w jej mieszkaniu rozległ się dzwonek. Zaspana Lia poszła otworzyć przybyszowi drzwi. Nie spoglądając przez wizjer przekręciła klucz i nacisnęła klamkę z miną "odpie**olić się". Gdy goście zobaczyły Lię wybuchły śmiechem.

- Yyy, a co wy tu robicie?- spytała lekko zaskoczona Nati.

- Też cię miło widzieć. - odpowiedziała Pati, gdy razem z Rose wchodziły do mieszkania.

- Taa, was też. Ale co wy tu robicie.

- Ależ gościnna jesteś.  Mamy mieć próbę.

- No mamy, ale to chyba o 9 a nie w środku nocy!- powiedziała donośnym głosem Lia.

- Tłumoku jest godzina 10.- wydusiły przez śmiech dziewczyny.

- Która?- spytała z niedowierzaniem Lia.

- Noo, 10.

- Ja pie**ole. Dobra to poczekajcie, tylko się przebiorę. Rozgośćcie się.

- Okki.

Dziewczyny zostały w salonie, a Lia udała się przebrać. Na próbę postanowiła założyć krótki czarne spodenki i czarny top a włosy związała w wysokiego koka. Po wykonaniu porannych czynności w łazience poszła do dziewczyn, które oglądały TV i zajadały się popcornem.

- Come on girl!

- Chwila...

- Nie! Ruszać dupy i zaczynamy obżarciuchy dwa!- krzyknęła na żarty Lia.

-Tak jest kapitanie! Tylko nie bij.- zaśmiała się Pati. Lia odwróciła się do dziewczyn plecami i zaczęła szukać jakiegoś fajnego programu muzycznego.

-Wow! Nati! Ale nasz za**biste tatuaże.- zachwycała się Pati.

- Taak, świetne są. Mi się bardzo podobają te gwiazdki na karku, chociaż ten napis też jest fajny. Od dawna je masz?

- Te gwiazdki i napis All you need is love zrobiłam, gdy miałam 14lat. Ale oprócz tych dwóch tatuaży mam jeszcze 2 inne.

-Gdzie?- spytała zaciekawiona Rose.

- Tu mam piórko za uchem, zrobiłam go jakieś 2 lata temu. I na nadgarstku mam napis Never give up.

- Świetne.

- A odnoszą się one do jakiś wydarzeń w twoim życiu?- zapytała niepewnie Rose.

- Tak. Gwiazdki są oznaką moich marzeń, sekretów. Oznaczają coś co jest wysoko i trudno jest to zdobyć, ale będę o to walczyć. Napis All you need is love odnosi się do tego, że przed śmiercią chciałabym spotkać swoją prawdziwą miłość, osobę która pokocha mnie taką jaką jestem i będzie ze mną do końca. Jednak to nie możliwe. Piórko zrobiłam, gdy wszystkie sprawy związane z Max'em się skończyły. Jest dla mnie oznaką wolności, lekkości i samodzielności. A napis Never give up zrobiłam, gdy ostatnio wyszłam za szpitala, po tym jak dowiedziałam się, że leki już nie działają. Postanowiłam walczyć do końca i nigdy się nie poddawać. Dobra dziewczyny zabieramy się do pracy.

- Tak jest. - krzyknęła Rose.
tatuaż Lii
tatuaż Lii
tatuaż Lii
tatuaż Lii
Później dziewczyny przez 3h pracowały nad dwiema choreografiami na wieczór. Po skończonej pracy postanowiły wybrać się na zakupy. Przebrane i gotowe na podbój sklepów wsiadły do taksówki. Po paru minutach zatrzymały się pod wielkim centrum handlowym. Patricia i Rose kochały zakupy, czuły się tam jak w raju. Lia nie była zwolenniczką zakupów, ale dzisiaj postanowiła trochę zaszaleć. Chodź by ze względu na to, że dawno sobie nic nie kupowała i na to, że codziennie śpiewa w klubie i tam też musi dobrze wyglądać. A tak naprawdę to dziewczyny ją męczyły i w końcu im uległa i teraz przemierza już kolejny, chyba 5 sklep. Panna Osmen i panna Moon miały już pełno toreb, a Lia zero. Nic nie widziała dla siebie, owszem było kilka ładnych rzeczy, ale nie było nic co by wpędziło ją w zachwyt. Dopiero w ostatnim sklepie, do którego dotarły dopiero po 3,5h spacerze po galerii handlowej Lia upatrzyła sobie kilka rzeczy. A mianowicie: czarną bluzkę z ćwiekami, krótkie jeansowe spodenki, buty na koturnie, skórzaną, czarną spódnicę, różową, krótką bluzeczkę, sandały na obcasie, skórzaną kamizelkę, czarny top, kilka sweterków, spódnic, topów, butów i pełno dodatków. Po skończonych zakupach udały się do Nandos. Dziewczyny siadły przy stoliku i zamówiły 3 cappuccino.

- Zmęczone? -zapytała uśmiechnięta Rose.

- Nie.- odparła Pati.

-Mów za siebie, ja nie mam siły. Nienawidzę zakupów i więcej z wami nie idę!!!- odpowiedziała padnięta Lia.

- Hahaa! Zobaczysz jeszcze będziesz nas o to prosić.

- Nie wydaję mi się!

- A nam tak.

- To zobaczymy.

- Dobra dziewczyny....- zaczęła Rose, ale przerwał jej dzwoniący telefon.      

                               -Sorry, muszę odebrać to Zayn.

- Ok.- powiedziała Pati, a Rose oddaliła się od stolika.

- Kto to Zayn?- spytała zaciekawiona Lia.

- Nie mam pojęcia, przecież znam ją tyle co ty.

- No fakt. O jest nasze cappuccino.


*perspektywa Rose*
*rozmowa telefoniczna*

- No hej skarbie.

-Cześć. Co tam u cb?

- Byłam z dziewczynami na zakupach,a teraz jesteśmy w Nandos.

- Z jakimi dziewczynami?- spytał chłopak Rose.

- Z Lią i Patricią. Lia to jest ta co śpiewa, a Pati to jej przyjaciółka.

- Aaa no tak. A kiedy się spotkamy?

-Może jutro.

-A dzisiaj?

-Dzisiaj jest ten występ w Mix'ie i tańczę na nim z dziewczynami.

- O. To może wpadniemy z chłopakami.

- Wiesz... chyba lepiej nie. Bo jak zjawi się tam całe 1D to będą nici z tego występu, bo każdy będzie się 
kręcił koło was.

- No racja, racja.

-To wpadnę do was jutro.

- Dobrze. W takim razie weź ze sobą tą Lię i Patricię to w końcu je poznamy. Ok?

-Jak się zgodzą to oczywiście. A teraz muszę kończyć kochanie. Pa

- Pa skarbie.

*koniec* 


*narracja 3-osobowa*

Po skończonej rozmowie Rose wróciła do dziewczyn, które popijały nasze cappuccino.

- Co tam?

- Chłopaki zapraszają was jutro do nich do domu.

- Kto?- spytały zaciekawione dziewczyny.

- No chłopaki, czyli 1D.

- A kto to?

-To wy nie wiecie?- spytała zaskoczona Rose.

-No nie za bardzo.- odparły zgodnie dziewczyny.

-To brytyjsko- irlandzki zespół, w który wchodzi 5 chłopaków, a w tym mój chłopak- Zayn Malik.- odparła zadowolona Rose.

-Nie chwaliłaś się, że masz sławnego chłopaka.

- Myślałam, że wiecie.

-Ja pierwszy raz o nich słyszę.-wtrąciła Lia.

- To jutro będziesz miała okazję ich poznać.

- No ok...

- Tylko masz być miła, bo na pierwszy rzut oka mogą się wydawać nieco zwariowani i dziwni, ale gdy poznasz ich lepiej są naprawdę spoko.

-Postaram się. Wiecie musimy się chyba już zbierać, bo jest godzina 17, a za 2 h występ.

- No tak. Ale dziewczyny dzisiaj przyjeżdżacie taksówką a nie motorami.- upomniała je panna Moon.

-Hahaa niech ci będzie.- powiedziała Pati, po czym wyszły z centrum handlowego i udały się do mieszkań. 
Miały niecałą godzinę na przygotowania, bo gdy dotarły do domów była już 17:42, a o 18:30 musiały już jechać do klubu.

Rose postanowiła ubrać krótkie czarne spodenki i miętowy sweterek, a do tego trampki. Włosy związała w wysoką kitkę.
strój Rose


Patricia ubrała przetarne jeansowe spodenki, szarą bluzkę z 3/4 rękawem i szare trampki. Do tego kilka dodatków. Włosy zostawiła rozpuszczone.
strój Patricii


Nathalia założyła natomiast spodenki z flagą USA, białą bokserkę, jeansową kamizelkę i czerwone conversy. Włosy zostawiła rozpuszczone.


strój Lii

Pati i Nati o 18.30 wyruszyły z domu, natomiast Rose była już w klubie od 10 minut. Gdy dotarły pod Mix'a zapłaciły taksówkarzowi i udały się do gabinetu, gdzie miały się spotkać z Rose. Weszły do gabinetu, aby zawołać Rose, bo za 5 minut miały zaczynać. O 19 Lia weszła na scenę i zaczął się kolejny występ, który chyba stanie się tradycją tego klubu.

-Witajcie kochani!- krzyknęła Lia spoglądając na widownię. Tym razem też dostrzegła tego zielonookiego chłopaka, który tym razem siedział przy stoliku obok sceny. Dziewczyna szeroko się uśmiechnęła do niego, co on odwzajemnił ukazując przy tym szereg białych zębów.   
                                                                                                                                              
  -Zaczynamy!- powiedziała Lia, a w klubie rozbrzmiały dźwięki pierwszej piosenki, a mianowicie Girl on fire- Alcia Keys & Nicki Minaj-  http://www.youtube.com/watch?v=CHgyL2SFnFw. Podczas, gdy Nat śpiewała cały czas czuła na sobie wzrok chłopka z lokami. Nie krępowało ją to, wręcz przeciwnie. Po zakończeniu piosenki pora było zatańczyć choreografie. Rose i Patricia wbiegły na scenę i zaczęły tańczyć. Na początku zatańczyły do piosenki Rihanna - What's My Name? ft. Drake- (układ)-  http://www.youtube.com/watch?v=iByJ-rzTkH0, później tańczyły do Beyonce' - Upgrade U- układ- http://www.youtube.com/watch?feature=fvwp&v=d3y17D_K9Zw&NR=1. Publiczności bardo się podobało, na sali rozbrzmiały gromkie brawa. Po zakończonym występie Rose i Pati zostały jeszcze w klubie, a Lia miała zamiar jechać do domu. Pożegnała się z dziewczynami i ruszyła do wyjścia, jednak coś jej to uniemożliwiło. Ktoś na nią wpadł przez co ona upadła na podłogę była trochę wkurzona.



*perspektywa Lii*

No k**wa. Jeszcze dziś na dupie nie lądowałam. Miłe zakończenie dnia-pomyślałam. Podniosłam się i miałam zamiar opieprzać gościa, ale on zaczął pierwszy do mnie mówić.

- O rany! Przepraszam cię bardzo nie chciałem.- spojrzałam na chłopaka, co można było poznać po głosie z chrypką i odebrało mi mowę. Przede mną stał niejaki zielonooki, który podczas występu cały czas mi się przyglądał. Postanowiłam go oszczędzić i nie wydzierać się na niego. Często tego nie robię, ale on tak dziwnie na mnie działa. Nigdy się tak nie czułam. Zawsze wiedziałam co powiedzieć i co zrobić, a teraz stoję przed nim i się w niego wpatruję. Ale ze mnie idiotka. No dalej! Lia! Mów!- skarciłam się w myślach.

- Dobra, dobra. Nie przepraszaj. Nic wielkiego się nie stało, jedynie będę miała siniaka na moich czterech literach.- zaśmiałam się.

-HaHaaa. Nie no, na serio nie chciałem. Przepraszam zagapiłem się. Wybacz.

-Mówiłam, nie ma za co. Dobra ja już będę lecieć.- powiedziałam i ruszyłam przed siebie. Jednak usłyszałam zachrypnięty głos "nieznajomego".

-Ej! Zaczekaj!- krzyknął a ja się odwróciłam.

- Nie przedstawiłem ci się. Jestem Harry.

- Ja Lia, miło mi cię poznać niezdaro.- zażartowałam, Boże co się ze mną dzieję??? Co ja najlepszego wyrabiam.- odezwał się głos w mojej pustej mózgownicy. 

-No wiesz co. Teraz to cię tak łatwo nie puszczę. Może wybierzesz się ze mną na przeprosi-nowy spacer.

-A co jeżeli się nie zgodzę?- spytałam zaciekawiona reakcją loczka.

-To cię zaciągnę tam siłą.

-Ale ja się ciebie nie boję Henry.

- Ja mam na imię Harry. - odparł oburzony

-Wybacz, mój błąd.

-Teraz tego spaceru tak łatwo ci nie odpuszczę inaczej się na ciebie obrażę.- powiedział z miną, która miała wyrażać smutek, ale jednak zamiast tego wyszedł mu dziwny grymas, na co się zaśmiałam.

-Hahaha. Dobra. Niech będzie, zgadzam się na ten spacer.- powiedziałam rozbawiona.

- W takim razie zapraszam panią. Idziemy...


*narracja 3-osobowa* 

Jak myślicie zaczęła się prawdziwa przygoda Lii? Czy to jedno spotkanie odmieni jej życie? Zobaczymy...



Hej robaczki! I mamy za sobą 5. Jak wam się podoba? 

Mam nadzieję, że ktoś tu jest. Proszę o komentarze.

I jeszcze raz dziękuję Anonimkowi, który daje mi zapał i 

wiarę w tego bloga.

Kocham <3

Dija:)


1 komentarz= Nowy rozdział











wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 4 Zabijam uczucia, bo inaczej one zabiją mnie. Stanę się ich ofiarą i będą się nade mną pastwić. A na to nie pozwolę.


Rozdział 4

Zabijam uczucia, bo inaczej one zabiją mnie. Stanę się ich ofiarą i będą się nade mną pastwić. A na to nie pozwolę.                                                                                     


*2 lipiec 2012- wtorek*
*godziny wieczorne- po godzinie 19*
*Londyn- klub Mix*
*narracja 3-osobowa*

Wybiła godzina 19.00.00. Nathalia była gotowa, by zawalczyć o nową siebie. Występy były dla niej pierwszym krokiem w tę stronę. Nie bała się, nie wstydziła, nie przejmowała opinią ludzi, nie stresowała się. Była tą Lią, prawdziwą Lią, gdy śpiewała czy tańczyła. Dawało jej to taki mały powrót do przeszłości, nie za długi, ale ją uspokajał. Przypominał jej chwile spędzone z bratem, gdy razem śpiewali, grali czy też z rodzicami, np. wspólne wieczory filmowe, posiłki. Takie małe rzeczy a tak wiele znaczą. Była gotowa, wyszła na scenę, stanęła na środku i chwyciła mikrofon. Po chwili z głośników poleciały pierwsze odgłosy piosenki Stay- Rihanny, a wraz z nią dźwięki strun głosowych Nathalii-    http://www.youtube.com/watch?v=VAqY7YYVzlU  .

Dziewczyna zamknęła oczy, oddała się całkowicie nutom, odpłynęła, pochłonęła ją ta piosenka. Zapomniała o tym gdzie jest, o ludziach, o problemach, o wspomnieniach, o wszystkim. Czuła się tak jak wtedy, gdy była mała. Uświadomiła sobie, jak dawno nie śpiewała, że bardzo jej tego brakuje. Po chwili otworzyła oczy i zobaczyła tłum ludzi, którzy patrzą na nią zdumiewającym wzrokiem, co wywołało mega uśmiech na jej bladej twarzy. Opłaca się pomagać ludziom, chociaż żeby zobaczyć ich szczery uśmiech, wyrażający tyle emocji. Po woli rozglądała się po całej sali, nie przestawając śpiewać. Lustrowała każdego wzrokiem, patrzyła na oczy, reakcje twarzy. Nie spostrzegła w nich niczego nadzwyczajnego, dopóki jej wzrok nie powędrował na chłopaka z burzą loków na głowie. Przyjrzała się jego twarzy, na której widniał ogromny uśmiech, wyrażający zdziwienie, zachwyt, podziw, oczarowanie, jakąś dziwną więź, dziwne uczucie. Na początku się trochę wahała, ale jednak udało się jej spojrzeć w jego oczy. Miały piękną zieloną barwę i były takie, takie... hipnotyzujące, były pełne.. hmm. miłości. Nie?! Miłość od pierwszego wejrzenia? Czy to w ogóle możliwe? Nie wiem. Jednak ona poczuła się dość dziwnie, nie znała wcześniej tego uczucia, które wywołało na jej twarzy jeszcze większy uśmiech. Czyżby się zakochała? Czy dziewczyna tak po prostu zakochała się w nieznajomym? Chyba tak.
Zabijam uczucia, bo inaczej one zabiją mnie. Stanę się ich ofiarą i będą się nade mną pastwić. A na to nie pozwolę.                                                                                                                                                                                                                                       Dija;)


 Serce nie sługa. Co czuł chłopak?. W jego głowie kłębiło się tyle myśli, nie mógł ich opanować. Wariował, wariował na widok czarnowłosej nieznanej dziewczyny. Chciał ją poznać, wręcz pragnął tego. Chciał wiedzieć jak ma na imię i spojrzeć jeszcze raz w jej piękne błękitne oczy, w których kryło się tyle uczuć. Tego wieczoru coś zmieniło się w ich sercach, głowach. Tylko, że jest pewna różnica. On to przyjął, chciał więcej, a ona.... ona się bała, wahała, ale chciała, chociaż strach przezwyciężył. Ciekawe czy dopuści JEGO do siebie, czy da mu kluczyk do swojego serca i pokarze mu drzwi, czy może będzie niedostępna. Zobaczymy... Miłość jest dziwna i czasem trudna. Wymaga poświęceń i ryzyka. Jednak zawsze warto spróbować, niż później żałować, że się nie spróbowało. Ciekawe jak będzie w ich przypadku...
Pierwsza piosenka ucichła, a na sali rozniosły się oklaski. Teraz czas na kolejną piosenkę. Dziewczyna chwyciła w rękę gitarę, usiadła na krześle i zaczęła śpiewać. Tym razem był to utwór Nicki Minaj - Super Bass.    http://www.youtube.com/watch?v=yUdSXQKlgKA . Po pierwszych słowach piosenki na twarzach ludzi można było zobaczyć wielkie zaskoczenie. Lia naprawdę dobrze rapowała. Tym razem chłopak o zielonych oczach zrobił minę typu WTF? Nie spodziewał się tego, nawet Rose i Patricia otworzyły szeroko buzię ze zdziwienia. Były zszokowane, wiedziały, że Lia dobrze śpiewa, ale że aż tak i do tego rapuje. Każdy słuchał jej z ogromną przyjemnością. Gdy skończyła śpiewać na sali zaczęli krzyczeć, piszczeć i bić wielki brawa, aż dziewczyna się zaśmiała, po czym zaczęła śpiewać kolejną i ostatnią tego wieczoru piosenkę:

Ludzie znajdujący się w pomieszczeniu słuchali jej cały czas, było słychać tylko jej głos i dźwięki gitary, na której grała. Po skończonym utworze Lia ukłoniła się i zeszła ze sceny, na którą w tym samym momencie wszedł właściciel klubu- Jack.

- I jak się wam podobało?- zapytał, na co ludzie zaczęli bić jeszcze raz brawa, dla dziewczyny która właśnie stała razem z Patricią przy pomieszczeniu właściciela i czekała na Rose.

- Tak myślałem, a jeżeli chcecie więcej zapraszam codziennie o godzinie 19. Oprócz śpiewu, będzie można zobaczyć kilka choreografii w wykonaniu naszej dzisiejszej piosenkarki. A zapewniam, że będą one na naprawdę dużym poziomie, bo będą tańczone przez tegoroczną mistrzynię świata w tańcu  jazzowym. Zapomniałbym wspomnieć, że koncerty te są charytatywne i dzięki nim zbieramy pieniądze dla dziewczyny chorej na białaczkę, więc jeżeli macie państwo chęć wspomóc tą dziewczynę można wpłacać pieniądze na konto, a aby uzyskać więcej informacji należy zgłosić się do mojego gabinetu. Na dzisiaj to tyle, zapraszamy na kolejne występy, codziennie  o 19. Do zobaczenia!- wygłosił mowę właściciel i zszedł ze sceny, udając się w kierunku dzisiejszej gwiazdy.

- No Lia, jesteś naprawdę świetna. A ten rap to mistrzostwo świata.- powiedział Jack

- Takk. Dziękuję, ale nie przesadzajmy, taka dobra to nie jestem.

- Jesteś świetna, chciałabym mieć taki głos jak ty.- wtrąciła Rose, która właśnie wychodziła z gabinetu.

- Ok, ok. Dziewczyny to co, jutro tańczymy?- spytała Lia

- Tak, możemy. To gdzie próba?

- U mnie, jutro o 9. Rose wyślę ci adres SMS'EM- powiedziała Lia.

- Dobrze. Będę na pewno, ale nie zapomnij przygotować piosenek.

- Nic się nie martw. Dobra to ja już lecę. Do jutra!- pożegnała się Lia i razem z razem z Pati skierowały się
 do wyjścia.

- Cześć.

Dziewczyny wsiadły na motor i udały się do swoich mieszkań, aby odprężyć się po dniu, który miał tyle wrażeń. Lia odprowadziła Pati pod drzwi jej mieszkania i udała się do swojego, znajdującego się piętro wyżej. Po otwarciu drzwi rzuciła się na wielkie białe łoże w jej miętowym królestwie i zamknęła oczy, a jedyny obraz który widziała to był chłopak o zielonych oczach i z burzą loków na głowie. Nie mogła przestać o nim myśleć,  tak bardzo pragnęła go spotkać. Jednak się bała, tak cholernie się bała, że znowu zostanie skrzywdzona, że będzie cierpieć. Z takimi myślami zasnęła, oddając się błogiemu snu, gdzie znowu występował ON. ON, bo nie wiedziała kto to jest. Dobranoc...

Chłopak, o którym teraz śni Lia, siedzi sam w pokoju i patrzy się w sufit przypominając sobie wydarzenia z dzisiejszego wieczoru. Cały czas widzi tą uśmiechniętą dziewczynę, która śpiewa niebywałym głosem, tą która go dzisiaj oczarowała, w której się zakochał. Miał już plan. Jutro też chciał ją zobaczyć, a może nawet uda mu się ją poznać...

Ma taką nadzieję....


Hej! Jak obiecałam, gdy pojawi się 1 komentarz to będzie nowy rozdział. Jestem jeden komentarz i nowy rozdział. Nie wiem czy się wam spodoba, ale mam nadzieję że znajdą się tu komentarze. Bardzo proszę;) 

1 komentarz= nowy rozdział

Rozdział 3 Każdy na problemy. Niektórzy po prostu lepiej je ukrywają...


Rozdział 3
Każdy na problemy. Niektórzy po prostu lepiej je ukrywają...

muzyka: 

*Londyn*
*2 lipiec 2013- wtorek*
*godziny popołudniowe*
*narracja 3-osobowa*

Była godzina 14. Lia siedziała u siebie w mieszkaniu i oglądała TV. Gdy rozpoczęły się reklamy dziewczyna postanowiła dłużej nie czekać i zadzwonić do córki swojego lekarza w sprawie jej występów. Skierowała się do komody, znajdującej się na korytarzu i wzięła z niej telefon. Sięgnęła jeszcze po karteczkę z jej numerem telefonu i wstukała go w komórkę, a potem nacisnęła zieloną słuchawkę i czekała, aż dziewczyna odbierze. Po 4 sygnałach usłyszała radosny głos dziewczyny, która najwyraźniej była w jakimś towarzystwie, bo ledwo można było ją usłyszeć.

*rozmowa telefoniczna*
- Witam. Czy rozmawiam z Rose Moon?- zapytała Lia

- Tak, przy telefonie. W czym mogę pomóc.

- Nazywam się Nathalie Williamson i twój ojciec kazał mi się z tobą skontaktować w sprawie występów w klubie.

- A, tak faktycznie. Pamiętam. Ejj, chłopaki ciszej, bo nic nie słyszę.- upomniała Rose swoich towarzyszy.

- To w takim razie, kiedy mogłybyśmy się spotkać i ustalić szczegóły?

- W sumie to mogę nawet dzisiaj. Pasuje Ci?

- Tak, jasne. Tylko o której i gdzie?

- W klubie Mix , za 30 minut. Ok?

- Dobrze, będę. Ale podaj mi adres tego klubu, bo kompletnie nie znam Londynu.

- Heh, to będę musiała cię oprowadzić.

- Chyba tak. To co z tym adresem?

- Aa, tak. Zaraz wyślę Ci go sms'em.

- Dobrze. To cześć.

- Do zobaczenia.
* koniec rozmowy*


* perspektywa Rose*

Napisałam Nathalii sms'a, odłożyłam telefon do kieszeni i spojrzałam na chłopaków. Cały zespół One Direction przyglądał się mi. Pewnie byli ciekawi z kim rozmawiała, bo ich żaden szczegół nie mógł ominąć, 
a z pewnością Zayna- mojego chłopaka.

- No kotku, z kim się umówiłaś?- spytał się mnie Zayn.

- A coś ty taki ciekawski, co?

- Jesteś moją dziewczyną, martwię się o ciebie.

- Przecież wiem, żartowałam.

- No powiedz, z kim się umówiłaś?- spytał zaciekawiony Niall.

- Z taką dziewczyną, Nathalią.

- A po co?

- W sprawie występów charytatywnych dla Fundacji Pomóż Chorym. Będzie ona na nich tańczyć i śpiewać. Są one organizowane dla dziewczyny chorej na białaczkę.

- O, a ładna?- zapytał Harry. Po jego słowach wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

- Haaaha, Harry ty zawsze o jednym. Nie wiem, nie wiedziałam jej, ale jak ją zobaczę to ci powiem i wtedy na pewną ją z wami zapoznam.

- Trzymam cię za słowo Rose.- odparł z wielkim bananem największy flirciarz, jakiego znam.

-Dobra chłopaki, ja się już będę zbierać. Muszę skoczyć jeszcze do domu przed tym spotkanie. To pa.-
pożegnałam się z nimi i ruszyłam ku wyjściu, a za mną poszedł mój chłopak.

- No to cześć skarbie.- powiedziałam dając mu buziaka w policzek.

- No pa, pa. Uważaj na siebie i zadzwoń jak już skończy się to spotkanie.

- Dobrze, zadzwonię. A teraz już lecę bo się spóźnię.

- No, ok pa.
 Wsiadłam do samochodu i pojechałam na chwile do domu, a potem do Mix'a.


*w tym samym czasie*
*narracja 3-osobowa *Lia*

Lia odczytała wiadomość od Rose i przeczytawszy adres klubu nie miała pojęcia, gdzie on jest. Nie zdążyłaby też nawet sprawdzić w internecie, gdzie znajduje się ta knajpa. Postanowiła więc pójść po Patricię, która być może będzie wiedziała gdzie to jest. Ale najpierw Lia postanowiła się przebrać, bo na zewnątrz robiło się bardzo ciepło. Pobiegła do szafy i wyciągnęła z niej krótkie żółte spodenki i czarną bluzkę. Przebrała się w to i pobiegła do Pati.
strój Lii

Lia zadzwoniła do drzwi i po chwili otworzyła je uśmiechnięta Patricia, ubrana w krótkie dżinsowe spodenki i brązową, luźną bluzkę.

strój Patricii


- No hejka Pati, mam do ciebie prośbę.

- A co to za prośba?

- Mam spotkanie w sprawie występów, na których będę zbierała pieniądze na leki i zostało mi do niego 15 
minut, a nie mam najmniejszego pojęcia gdzie jest klub Mix.

- Wiem, gdzie to. Ale chyba nie zdążymy. Ale, chwila, chwila. Wiem. Umiesz jeździć na motorze?

- Ja. No pewnie. Kocham motory.

- O, robi się coraz ciekawiej. Zaskakujesz.- zaśmiała się Pati.

- Taa. Ty też. Ale chodźmy, bo się spóźnimy.

- Ok. Tylko wezmę kluczyki.- Patricia wzięła kluczyki do motorów i jedne z nich rzuciła Lii. Zamknęła mieszkanie i wyszły z kamienicy.

- No to gdzie te cudeńka?- zapytała Lia.

- Tam.- wskazała Pati.
 
- O rany! Jakie śliczne! Zajmuję ten biały.- podniecała się Lia.

- Haha! Szkoda, że się nie widzisz. Jeszcze nie widziałam osoby, która tak się jara motorami.- zaśmiała się Pati.

- Ja je kocham, a ty się ze mnie śmiejesz.- oburzyła się Nathalie.

- Dobra, dobra. Nie fochaj się, tylko wskakuj i jedziemy, bo nie zdążymy.- poganiała Pati. Obie wsiadły na maszyny i pojechały do klubu Mix. Zaparkowały motory i weszły do klubu. Były punktualnie o 14.30. 
Podeszły do baru i usiadły.

- Witam. Podać coś?- spytał barman.

- Nie, dziękujemy.- odparła Lia.

- Wiedzę was tu chyba pierwszy raz. Rick jestem.

- Ja Nathalie, a to Patricia.

- Miło was poznać. Czekacie na kogoś?

- Właściwie to tak.

- A na kogo, jeśli można wiedzieć. Znam tu wszystkich, więc pomogę.

- Rose Moon.

- A tak, znam ją.

- Jest tu może? - spytała Lia.

- Tak. Rozmawia z właścicielem. Zawołać?

- No jakbyś mógł.

- Jane. Zaraz wracam.- powiedział Rick i odszedł w stronę jakiś drzwi, a potem za nimi zniknął. Dziewczyny podczas jego nie obecności rozglądamy się po klubie. Nie było to miejsce typu "speluna", tylko fajnie urządzony klub, aby przyjść potańczyć, zabawić się. Nie śmierdziało, ani papierosami, ani alkoholem. Było tu całkiem przyjemnie. Wystrój był nowoczesny. Po bokach sali były stoliki, a na środku parkiet i scena.

klub Mix

Po chwili dziewczyny usłyszały czyjś głos. Obróciły się w jego stronę i ujrzały piękną roześmianą blondynkę, totalne przeciwieństwo ich dwóch.

- Cześć dziewczyny. Jestem Rose.

- Hej. Ja jestem Nathalie, ale mów mi Lia. A to jest Patricia.- przedstawiła Lia

- Siema. Pati.

-Miło mi was poznać. Chodźcie usiąść do stolika, obgadamy kilka spraw. - zaproponowała Rose, po czym we trzy udały się, by usiąść.

- No to tak. Każdego wieczoru o godzinie 19 będziesz miała tu małe występy. Będziesz śpiewała 2/3 piosenki i może zatańczysz 2 choreografie. Ale przydałyby ci się jeszcze jakieś dwie osoby to tych układów, żeby to wyglądało ciekawiej i ściągnęło więcej osób. Masz może kogoś wziąć?

- Nie za bardzo. Dopiero się tu wprowadziłam i nie znam za dużo osób.... Hmmm, a może ty Pati byś ze mną zatańczyła?- spytała Lia

- No nie wiem...- zaczęła Patricia

- Nie każ mi się błagać, przecież wiesz jakie to dla mnie ważne.

- No dobra, niech ci będzie.- zgodziła się Pati

- No to jeszcze jedna osoba by się przydała.

- A ty Rose tańczysz może?- zapytała Patricia

- Tańczę, ale...- nie było dane dokończyć Rose, bo przerwała jej Pati

- Nie ma żadnego "ale" tańczysz z nami i koniec. Wiesz, przecież że od nas w pewnym sensie zależy życie Nathalii.- powiedziała poważnie Patricia

- No skoro tak stawiasz sprawę to będę musiała się zgodzić.- odparła Rose.

- Dzięki dziewczyny. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy.- podziękowała im Lia.

- Dobra, nie dziękuj. Podziękujesz, gdy wyzdrowiejesz. - odparła Rose.

-Ok. Ale mam jeszcze jedną małą prośbę.- zaczęła Lia.

- Słucham?- odpowiedziała Rose

- Nie chciałabym, żebyście mówiły komukolwiek, że ta akcja jest organizowana dla mnie. Nie chcę żeby traktowali mnie jakoś inaczej, a tym bardziej, że będę chodzić tu na wakacyjne warsztaty a później do szkoły. Nie chcę rozgłosu.

- Nie ma sprawy. To w takim razie będziemy mówić, że jest to organizowane dla jakieś francuski. Hmmm, tylko jak ona może się nazywać...- zastanawiała się Rose.

- Wiem! Sofia Moure.- wykrzyczała Pati.

- Ok. Może być. A od kiedy zaczynamy?

- Chodź by od dzisiaj. - oznajmiła Rose.

- Dobrze, ale dzisiaj mogę tylko zaśpiewać, bo nie mamy układu.

- Jasne. To lećcie się przygotować do domu, a ja tu wszytko przygotuję. - powiedziała Rose, a później dziewczyny pożegnały się i wyszły z klubu. Wsiadły na motory i pomknęły przez ulice Londynu prosto do ich kamienicy. Zaparkowały pod nią i ruszyły do swoich mieszkań się przygotować. Miały na to 2,5 h, bo o 18.30 miały już jechać do klubu. Każda z nich ruszyła do swojego mieszkania i zaczęła przygotowania.
Patricia ubrała się krótkie czarne spodenki, czarny top i na to luźną bluzkę z frędzlami oraz trampki z ćwiekami. Do tego zrobiła mocny makijaż i pomalowała paznokcie na czerwono.

strój Patricii ( oprócz butów)

Lia po wybraniu ubrań, a mianowicie: krótkich galaktycznych spodenek, luźnej bluzki, kurtki skórzanej i butów z ćwiekami, zrobiła lekki makijaż i związała włosy w luźnego koka.

strój Lii

Potem wyszła przed budynek, gdzie czekała na nią Patricia i po chwili razem pojechały na motorach do klubu.

* w tym samym czasie*
*perspektywa Harrego Styles'a*

Wtorek, zwyczajny dzień i zwyczajny wieczór. Nie miałem co robić, więc postanowiłem wybrać się do klubu. Robiłem to dość często, ale co komu to szkodzi. Dziś moim celem był klub Mix, ponieważ nie był to typowy klub, w którym śmierdziało alkoholem czy papierosami. Był to klub raczej spokojniejszy i właśnie dlatego lubię tam chodzić, nie szlajają się tam puste laski, którym chodzi tylko o jedno. Tak, więc rozpocząłem przygotowania. Postanowiłem ubrać ciemne rurki, białą koszulkę i marynarkę, a do tego trampki. Po 30 minutach byłem gotowy. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę 18.20, postanowiłem więc już tam jechać. Zszedłem po schodach, po czym skierowałem się do salonu, aby powiedzieć chłopakom, gdzie się wybieram. Zastałem jednak tam tylko Zayn'a i Niall'a. Liam i Louis są pewnie u swoich dziewczyn.

- Chłopaki idę do klubu. Cześć.- rzuciłem a potem mnie nie było. Wychodząc usłyszałem krótkie "no siema", nie zawierające żadnego przejęcia czy ciekawości, ale to nawet lepiej. Wsiadłem do wcześniej zamówionej taksówki i podałem kierowcy adres. Po 15 minutach byłem już w klubie. Podszedłem do baru i usiadłem przy nim. Zaraz pojawił się obok mnie barman, dobrze mi znany Rick.

- O cześć, stary. Co podać?

- To co zawsze.

- Jasne.

- Czego tu nagłośnienie sprawdzają?- zapytałem, obserwując dwóch mężczyzn. którzy "majsterkowali" coś przy nagłośnieniu.

- A, dzisiaj ma się tu odbyć jakiś występ. O 19 się zaczyna.- odpowiedział Rick.

- Oo, wcześniej tu takiego czegoś nie było. A kto będzie śpiewał?- spytałem z zaciekawieniem.

- Nawet nie wiem dokładnie, jakaś dziewczyna.- odparł obojętnie. No nic pozostało mi czekać, aby uzyskać więcej informacji.

*przed klubem*

Dziewczyny dojechały pod klub, gdzie czekała już na nich Rose. Gdy zobaczyła ich na motorach, w jej oczach można było dostrzec wyraźną złość. Po tym jak zaparkowały, zwróciły się w stronę panny Moore. 
A ona nie witając się z nimi, zaczęła na nich wrzeszczeć:

- Co wy wyprawiacie? Chcecie się zabić? Przecież to jest niebezpieczne, co wy w ogóle macie w głowach? 
Jak na takim czymś można jeździć? Jak...- Rose rozpoczęła swoje "kazanie", ale po chwili przerwała jej Lia.

- Tak po pierwsze, to też cię miło zobaczyć. Po drugie, to jest niebezpieczne, ale dla tych którzy nie umieją jeździć i tylko się popisują, a my używamy tego jako środek komunikacji i do tego czerpiemy ogromną przyjemność z jazdy. A po trzecie to chodźcie już, bo do 19 zostało tylko 10 minut.

- Yyyhhh. Ale obiecujcie, że będziecie uważać i nic wam się nie stanie, bo naprawdę was polubiłam, mimo że jesteśmy od siebie całkowicie różne.- powiedziała dość nieśmiało Rose.

- Obiecujemy, ale teraz już chodźmy.

-  Ok, a co przygotowałaś Lia?- spytała Moore.

- Trzy piosenki, każda w trochę innym klimacie, ale myślę, że się wam spodoba.

- Jeżeli tak dobrze śpiewasz, jak tańczysz, to na pewno.- zaśmiały się dziewczyny.

- Przekonamy się.





Hej! Jest 3 rozdział. Nie wiem sama, co o nim sądzić. Nie wiem też, czy ktoś to czyta w ogóle. Jeżeli tak to bardzo proszę o komentarze. Do następnego! 
Dija;)


Nowy rozdział= 1 komentarz